Obowiązki vs. Urlop

Dziś ostatni dzień stycznia. Dziś mija pierwszy miesiąc nowego roku, a mam wrażenie jakby wczoraj był sylwester. Dziś czwartek, mija prawie pierwszy tydzień ferii zimowych. Magda chodzi jeszcze do przedszkola, ale mimo to zrobiliśmy jej tydzień ferii. Plany były… Chcieliśmy w końcu wybrać się do fotografa – udało się, wkrótce relacja, odwiedzić moja babcię a zarazem prababcie dziewczyn – wizyta były oraz zaplanowałam odwiedziny u siostry.

Wiecie, wstyd przyznać, ale Karolina skończyła 7 mcy a ja nie byłam z nią jeszcze u cioci. Tak, wiem mieliśmy trudne początki, ale o tym innym razem. Teraz też jest zima, lecz w końcu się w sobie zebrałam, zapakowałam dziewczyny i pojechałyśmy. Same, bo Tata musiał jechać z babcią, moją mama, do Gliwic do Centrum Onkolicznego.

Ale wracając do tematu.. Pojechałyśmy, jeeah. Nawet dojechaliśmy, a muszę powiedzieć – napisać, iż z moją Karoliną to loteria, czasem w samochodzie grzecznie śpi, a czasem się drze… Na szczęście dziś była ta pierwsza opcja i to w obie strony! 😊

Siostra ma synka, z którym Magda w końcu mogła się pobawić. Najważniejszym punktem programu dnia dzisiejszego było jednak karmienie ptaków. A sporo ich na posesji… Zaczęliśmy od kur, jakie to kury, to mnie nie pytajcie, bo się nie znam. Ja wiem, że kury jajka znoszą, niestety nie złote. Były gołębie, te pamiętam, bo dziadek był hodowcą, ba nawet mój tata brał udział w lotach gołębi jak był młody. Były kaczki, były pawie… Było pięknie. Były też świnki i nawet kozy. Jedynie czego dziś brakowało to koni, były tylko kucyki. Było ciekawie, a najważniejsze, że dzieci miały uciechę, radochę. Po karmieniu poszłyśmy z dzieciakami na spacer do lasu. Nie pytajcie, jak wyglądała Magda.. w końcu dziecko rządzi się swoimi prawami..

Patrząc tak na to wszystko to muszę stwierdzić, że chyba lubię to moje wygodne życie w mieście. My z mężem nie mamy nawet rybek, bo to też obowiązek. Opieka nad takimi zwierzętami to nie lada wyczyn i odpowiedzialność. Moim zdaniem jest to bardziej wymagające niż opieka nad dziećmi. Dzieci kiedy urosną, zaczną mówić, co ich boli, co ich cieszy a zwierzęta? Kończąc już dziś długi wpis, to nie zazdroszczę, aczkolwiek od czasu do czasu fajnie jest tak pojechać, chociaż na chwilę i podziwiać inny świat, jednocześnie pamiętając, ile pracy należy w to włożyć i ile jej wykonać.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *