“Sprzedawca” Krzysztof Domaradzki

Sprzedawca

Uwielbiam kryminały za to, iż akcja w nich zmienia się nieustannie. Lubię, gdy fabuła jest spójna, ciekawa i intrygująca, jednocześnie tajemnicza, a zagadka wyjaśnia się w ostatnim zdaniu. “Sprzedawca” Krzysztofa Domaradzkiego jest niewątpliwie dobrym kryminałem. Dlaczego? Już za chwilę zdradzę Ci powód.

Słowem wstępu

“Sprzedawca” to książka autorstwa Krzysztofa Domaradzkiego. Premierę miała 15.07.2020r a znajdziesz ją na półce z dobrym kryminałem. Pozycja liczy dość sporo, bo aż 576 str. Została wydana przez wydawnictwo Czarna Owca. Jest to kolejna powieść autora, lecz było to moje pierwsze spotkanie z jego twórczością. Zanim o moim zdaniu, przeczytaj opis pochodzący od wydawcy.

Prestiżowa praca, wystawne życie, przygodny seks, narkotyki, pieniądze, władza. To warszawska codzienność Kacpra Bergera – błyskotliwego i chorobliwie ambitnego młodego milionera, konsekwentnie wykuwającego swoją drogę w biznesie.  Jednak Berger to nie tylko pędzący przez życie człowiek sukcesu. To także hedonistyczny psychopata, który czerpie przyjemność z dręczenia i wykorzystywania kobiet.

Urodzony sprzedawca i cyniczny manipulant, dla którego liczy się tylko jedno – zwyciężanie. Bez względu na koszty, bez względu na to, ile osób trzeba zgnieść po drodze.

W perfekcyjnie zaprojektowanym życiu Bergera zaczynają się pojawiać rysy, kiedy na trop jego zbrodni trafia dwoje policjantów z Komendy Stołecznej Policji – doświadczona komisarz Maria Falk i starszy aspirant Oleg Gusiew.

Ta książka nie jest typowym kryminałem. To wykorzystująca kryminalną oś fabularną opowieść o wynaturzonej stronie dużego polskiego biznesu. Momentami prześmiewcza i zabawna, momentami przerażająca. Pokazująca przykre konsekwencje przerośniętego ego, nieracjonalnych ambicji, braku etyki w biznesie i życiu. A także szkodliwej wiary w to, że pieniądze, kontakty i pozycja zawodowa gwarantują górnym kilku procentom społeczeństwa większe prawa niż reszcie obywateli.

Autor czerpie garściami ze swojego doświadczenia z pracy w „Forbesie”, największym magazynie ekonomicznym w Polsce, oraz setek rozmów przeprowadzonych z topowymi przedsiębiorcami. Sprzedawca demaskuje warszawskie elity i pokazuje, co tak naprawdę dzieje się w najdroższych apartamentach stolicy.

“Sprzedawca” Krzysztof Domaradzki

To bez wątpienia będzie książka, która dość długo będzie gościła w mojej głowie. Już po przeczytaniu pierwszych stron, wiedziałam, że się nie zawiodę. Narracja pierwszoosobowa mnie urzekła. Miałam wrażenie, iż główny bohater podczas czytania jest obok i to co dzieje się na kartach książki widzę przed sobą.

Historię poznałam już jakiś czas temu, a emocje, które towarzyszyły mi wtedy, są ze mną do dziś. Pisząc nawet dziś te kilka zdań pamiętam ten dreszczyk emocji. Tą ekscytację, nerwowość, radość i smutek. Wszystko to spowodowało, iż książkę czytałam z napięciem w oczekiwaniu na zakończenie.

Cała fabuła utrzymana jest na tym samym dobrym poziomie sprawiła, że ciężko było oderwać mi się od czytania. Chciałam więcej i więcej. Opisy zamieszczone w kryminale były bardzo czytelne i z łatwością zwizualizowałam sobie budynki, postacie.

Główny bohater, jak i policjanci, zresztą wszystkie postacie są wykreowane na bardzo rzeczywiste. Nie mają cech nadprzyrodzonych, co czasem się zdarza autorom, aczkolwiek nie w tym konkretnym przypadku 🙂

Polecam!

To jedno słowo wystarczy, abyś wiedział, że książka jest bardzo dobra. Wciągająca, interesująca od pierwszego zdania. Z każdą kolejną stroną jest bardziej tajemnicza, coraz mniej wiesz, by … I tu mam problem. Niby zakończenie jest logiczne i sensowne, to dla mnie było zbyt zwyczajne. Jak podczas czytania ciągle zastanawiałam się co wydarzy się w zakończeniu to zawiodłam się. Było zwyczajne…

Jest to jedyny minus, który znalazłam w tej pozycji. Koniecznie po nią sięgnij. Możesz ją kupić we wszystkich dobrych księgarniach. Znajdziesz ją również tutaj, czyli w jednej z moich ulubionych.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

Kobiety w ogóle nie mają w życiu łatwo. Nadal jesteśmy uważane za słabsze. Za głupsze. Za niesamodzielne. W efekcie nieustannie musimy udowadniać, że to mężczyźni nie daliby sobie bez nas rady, a nie odwrotnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *